Blog, życie, szpital

Nie zawsze jest tak jak planowaliśmy. Czasami nic nie zapowiada problemów i nagle … nie masz czasu na pisanie bloga bo twoje nowo narodzone dziecko walczy o życie. Przepraszamy, że nie piszemy, obiecujemy, że wrócimy i to we trójkę.

Szpitalne jedzenie jest pyszne, bo nie ważne jak smakuje.

Kategorie Blog Tagi , ,

Hymn bloga? Po prostu zjedz to!

To chyba będzie przebój muzycznych piątków inspirowanych kuchnią i jedzeniem. Przetwory z Bit it Michaela Jacksona. Po prostu Eat It!

Get yourself an egg and beat it
Have some more chicken, have some more pie
It doesn’t matter if it’s boiled or fried
Just eat it, eat it, just eat it, eat it
Just eat it, eat it, just eat it, eat it, ooh

Twoim zdaniem Skomentuj Kategorie Muzyka

Tomografia batona

Skanowanie jedzenia to dziwna zabawa, ale trzeba przyznać, że efekty są ciekawie.

Trafiłem na dwa blogi zajmujące się skanowanie jedzenia. Zarówno Scandybars jak i Scanwiches prezentują przekrój poprzeczny konsumowanych produktów. Jak same nazwy wskazują pierwszy prezentuje batony a drugi kanapki.

Zastanawiam się czy autorami tych blogów są „szpiedzy” przemysłowi koncernów spożywczych czy znudzeni pracownicy fotolabów. Grunt, że nie rzucają kamieniami w witryny klepów tylko robią coś fajnego.

….….

Twoim zdaniem 2 Komentarze Kategorie Ciekawostki, Słodko Tagi

Makaron z pomidorkami koktajlowymi czyli miętosimy warzywa

Pomidorki koktajlowe mają tak fantastyczny smak, że pokusiliśmy się ich hodowlę w warunkach domowych. Było to okres, gdy z ówczesna nałożnicą-konkubiną (aktualnie żoną) pialiśmy papierosy wydmuchując dym we wspomniany krzak.

Wydawało by się, że nie jest to przyjazne środowisko jednak nic bardziej mylnego. Krzak trzymał się dzielnie dopóki nie rzuciliśmy palenia. Tę tragiczną w skutkach decyzję pomidorki koktajlowe przypłaciły zmasowanym atakiem białych muszek czyli mączlika szklarniowego.
Jak się później okazało jednym z ekologicznych sposobów na walkę z tą białą śmiercią są okłady z tytoniu.

Jednak powrót do palenia w warunkach domowych nie wchodził w rachubę więc dokonaliśmy drugiego rozbioru krzaczka i owoce wylądowały na talerzu a krzaczek w śmietniku.

Ale do rzeczy. Oto danie proste, smaczne i można pomacać pomidorki:

Zagotuj osoloną wodę na makaron, kiedy się zagotuje dodaj trochę oliwy i wrzuć makaron – oczywista oczywistość.

W tym czasie na garnku postaw miskę, włóż do niej masło, dodaj ocet balsamiczny i posiekane zioła. Podgrzewaj aż masło się rozpuści.
Wrzuć pomidory, przypraw solą i pieprzem, a następnie zdejmij miskę z garnka i odstaw.

Czystymi dłońmi zagniataj pomidory w misce, równocześnie mieszając je starannie z pozostałymi składnikami. Spróbuj i w razie czego dopraw solą, pieprzem i octem balsamicznym.

Kiedy makaron ugotuje się (zgodnie z instrukcją), odcedź go. Wrzuć makaron do miski z pomidorami i wymieszaj. Posyp resztką ziół, podawaj z parmezanem.

 
 500g makaronu
75g masła pokrojonego w kostkę
2 łyżki octu balsamicznego
600g mieszanych pomidorów koktajlowych, grubo posiekanych
posiekane grubo liście świeżych ziół (np. bazylii,
majeranku, natki pietruszki, tymianków,oregano)
w sumie pęczek ziół
oliwa z oliwek
parmezan do posypania
sól i pieprz
Twoim zdaniem Skomentuj Kategorie Danie Główne Tagi , , ,

Śniadanie to najnudniejszy posiłek dnia

Gdy siedzimy rano przy stole i nic się nie dzieje zawsze możemy wylać kawę, ściągnąć obrus, wysadzić elegancko śniadanie w kosmos. I o tym jest ten krótki film.

Twoim zdaniem 3 Komentarze Kategorie Video Tagi ,

Karmel


Suzanne Vega poddana działaniu wysokiej temperatury w wyniku czego uzyskujemy słodki utwór słowno-muzyczny w kolorze brązowym.

Twoim zdaniem Skomentuj Kategorie Muzyka

Skaczący kurczak czyli dobij go wykałaczką

Nie wiem czy lubicie jak wam coś skacze w ustach, ale nie martwcie się, Kurczak saltimbocca (czyli “skaczący w ustach”) jest martwy już przed podaniem. Jedyne co wam skacze to ciśnienie od energetycznych i intensywnych smaków, które ożywają w ustach.

Tak twierdzi Aldo Zilli, włoski kucharz i restaurator, a to jego przepis:

Rozłóż każdą pierś kurczaka i umieść pomiędzy dwoma kawałkami folii „samoprzylegajacej”. Następnie rozgnieć je, lekko uderzając i delikatnie naciskając wałkiem do ciasta. Zdejmij folie i przekrój każdy kawałek na pół.

Umieść na każdym kawałku po plastrze prosciutto i liściu szałwii (przyczep za pomocą wykałaczki). (Pamiętaj o uprzedzeniu spożywających, że w daniu jest wykałaczka.

Przypraw mąkę solą i pieprzem. W tej mieszance obtocz piersi z kurczaka.

Rozgrzej oliwę na patelni. Smaż na niej kurczaka przez ok 3 min, z każdej strony, aż będzie złocistobrązowy. Kurczak powinien być lekko niedosmażony.

Wytrzyj patelnię i rozgrzej na niej masło. Kiedy będzie spienione, dolej wino oraz sok z cytryny i zagotuj. Po minucie od zagotowania przełóż kurczaka z powrotem na patelnię i polewając sokami smaż przez 2 minuty.

Posyp na wierzchu pietruszką i smaż przez kolejną minutę. Podawaj od razu, polewając sokami ze smażenia. Doskonale pasują do tego długie wstążki makaronu, pieczona cukinia i rukolą.

Składniki:
4x175 g piersi z kurczaka, bez skóry i kości
8 cienkich plastrów prosciutto
8 liści świeżej szałwii
2 łyżki mąki
25 g masła
100ml wytrawnego białego wina
sok z ½ cytryny
1 łyżka drobno posiekanej pietruszki naciowej
sól i pieprz
oliwa z oliwek
Twoim zdaniem 1 Komentarz Kategorie Danie Główne Tagi , , ,

Przepis na etykietki

Nie wiedzieć czemu, etykietki na słoiku własnej produkcji, nudnych przetworów, sprawiają wrażenie produktów fajowych i kupionych.

Jest w tym jakiś absurd bo nie po to męczyliśmy się żeby teraz obdarowany przez nas znajomy mógł powiedzieć „dzięki a gdzie kupiłeś”. Tu właśnie następuje efekt kulminacyjny absurdu ponieważ odpowiadamy „Sam zrobiłem”. Czyli robimy przetwory bo to co jest na sklepowych półkach nam nie odpowiada i robimy etykietkę aby wyglądało jak kupione aby na koniec powiedzieć, że zrobiłem to samemu czyli wygląda równie dobrze jak masowa produkcji.

Nie wiem czy wystarczająco jasno przeprowadziłem ten wywód, idąc dalej tym tropem zauważcie, że niektóre przetwory ze sklepowej półki chcą wyglądać jak przetwory domowej roboty.

Na koniec dodam, że etykiety wydrukowane na najbardziej popularnym papierze z klejem są do kitu. Trzeba znaleźć inne rozwiązanie na domową produkcje o wyglądzie masowej, która to masowa wygląda jak domowa.

….….
Oto jedna z etykietek. Dodam tylko, że program do projektowania w krzywych, widziałem na swoim komputerze po raz drugi w życiu. 

Twoim zdaniem 1 Komentarz Kategorie Felieton Tagi , , ,

Rzucam pracę i będę destylował

Siedząc cały dzień przy biurku mało się nie popłakałem gdy zobaczyłem film o Bradzie Estabrooke. Młodym człowieku, który rzucił niesatysfakcjonującą go pracę i zaczął produkować gin.

Nie lubię ginu, ale i tak jestem gotów destylować go w małej gorzelni. Sam fakt robienia czegoś unikalnego i związanego z rzemiosłem, powoduje, że jest to mocny argument za rzuceniem branży medialno-reklamowej, produkcji blichtru i sztucznych tworów. Branży porąbanych klientów kryjących swoją niewiedzę i kompleksy pod płaszczykiem arogancji i niezdrowego snobizmu.

W takie dni zawsze przypomina mi się dowcip o starej daty nauczycielu, który nie wytrzymuje głupoty uczennicy, podchodzi do okna, zamyśla się i mówi: Kurwa, może by tak to wszystko pierdolnąć i wyjechać w Bieszczady…?

Parafrazując słowa nauczyciela: Może by tak to wszystko pierdolnąć i zająć się produkcją PRAWDZIWYCH RZECZY.

Brad Estabrooke na pytanie jakie są największe wyzwania, które go czekają, odpowiada:

Przetrwać. Nadal robić coraz lepszy gin i whiskey. Mam kilka pomysłów na różne smaki, które chciał bym spróbować zrobić. Ten cały projekt to wielki eksperyment, a ja staram się znaleźć sposób na robienie tego coraz lepiej.

 

Oczywiście znajdą się tacy co nazwą takie potrzeby czystym eskapizmem. Ale on produkuje konkret! Rzucił pracę za biurkiem i destyluje. Wkłada ręce w ziarna, mierzy temperaturę w kadziach i sprawdza zapach. Nawet jeśli zbankrutuje to może się okazać, że warto było. Może. Może kiedyś o tym napiszę na podstawie własnych doświadczeń.

Breuckelen™ Distilling Company

Twoim zdaniem 3 Komentarze Kategorie Alkohol Tagi , , ,

Zupa miso czyli japoński fast food w twoim domu

Zupę miso robi się całkiem szybko i całkiem tanio. Nie jest to tak tanie danie żeby było popularne w akademikach wydziałów humanistycznych, ale drogie nie jest.

Ugotuj ok. 2 litrów bulionu warzywnego lub zrób to szybciej i użyj kostki rosołowej (warzywnej).
W tak zwanym międzyczasie grzyby mun zalej wrzącą wodą i odstaw na jakiś czas, póki nie zmiękną. Gdy uznasz, że już pora pokrój je w cienkie paski.

Tofu pokrój w kostkę.  Możesz je wrzucić na koniec do zupy, lub nałożyć do talerzy i dopiero zalewać zupą.

Do bulionu wrzuć glony wakame. Gdy uznasz,z że już pora czyli glany zmiękną, zdejmij zupę z ognia i dodaj do niej pastę miso. Mieszaj aż pasta stanie się zupą czyli połączy się z bulionem. Dodaj grzyby.

I w zasadzie gotowe bo pozostaje dodanie tofu.

Pasta miso lubi się oddzielać od zupy więc nie myśl, że zrobiłeś coś źle. To nie twoja wina. Naprawdę. To wina Japończyków.

Składniki:
ok. 2 litry bulionu warzywnego,
3 łyżki pasty miso,
mniej więcej trzy szczypty glonów wakame
grzyby mun (miara na oko i wedle gustu)
tofu (miara wedle opakowania, na oko i wedle gustu)

 

 

Twoim zdaniem 2 Komentarze Kategorie Zupy Tagi , , ,